środa, 26 stycznia 2011

AACH BISZKOOPT..



     Moja babcia piekla biszkopt ,moja mama,moja ciocia,pieke i ja!
 Dzis z mlodszym dzieciakiem upieklismy "yellow cake". Uwielbiam jak szybko podchodzi do mnie i sie pyta jak mi moze pomoc... (za niedlugo piec lat...) Ilez to razy mi pomogl jajka rozwalic na pol kuchni,albo wysypac cukier na stol, zamiast do misy,o mace nie wspomne,ktora jest doslownie wszedzie... Ale oczywiscie ma wszystko wybaczone,bo on sie tylko pomylil...
  Ciasto robie od dwoch lat i dziecka go uwielbiaja. Biszkopcik zawsze dobry jest,mozna go przelozyc jakas masa albo zjesc taki suchutki mniam!
Moja mama miala jeden swietny trik, do ciasta dodawala odrobine kurkumy,a wtedy robilo sie piekne i zolciutkie!


                   BISZKOPT

  • 110gr masla
  • 110gr cukru
  • 110gr maki
  • 2 jajka
  • odrobina proszku do pieczenia
  • olejek waniliowy (nieduzo)
  • odrobina kurkumy
Nagrzac piekarnik do 170°C.  I albo wysmarowac blaszke okolo 20cm maslem i posypac bulka tarta albo wylozyc papierem do pieczenia,obcinajac wystajace boki.
W sredniej misce wymieszac dobrze maslo razem z cukrem (czasami go rozmrazam w mikrofali,ale tylko na kilka sekund,zeby sie nie roztopilo do konca). Najlepiej do tego sluzy drewniana lyzka, mikser rozproszy wszystko po kuchni.
W osobnej miseczce roztrzepac jajka i dodawac powolutku do mieszanki z maslem,nastepnie dodac olejek waniliowy i kurkume. Wszystko ladnie zmiksowac.
Dodac powoli przesiana make razem z proszkiem do pieczenia i tu najlepiej sie nadaje do tego lyzka metalowa,ale mozemy uzyc tez miksera.
Mikstura powinna miec dobra konsystencje tzn powinna spadac z lyzki do miski, gdy ja pukniemy o miske.  Ja dodaje odrobine goracej wody i dalej mieszam,jezeli masa jest za gesta.
Nastepnie "wlewam" wszystko na blaszke i do piekarnika na okolo 35 min. I czekamy...
  A potem... zwoluje dzieciaki na super biszkopt-yellow cake ;) mniam!



wtorek, 25 stycznia 2011

Paluchy-Gryzuchy

                      
                            W piatek bylo urodzinowe party! Podwojne do tego, ale jeszcze nie moje :D
 Klimat byl goracy ,tance i spiewy-spiewy by byly pewnie i do rana,ale na szczescie dla sasiadow wyszlismy potanczyc i pobawic sie gdzie indziej.
 Wczesniej bylo ustalone male menu na lekka przekaske,do jednej z przystawek zrobilam paluchy. Byly podane z hummusem.
Robi sie je latwo,bo z wczesniej juz przygotowanego ciasta na pizze. Wiem,wiem powinnam podac przepis. Nic z tego ,bo co sie zabiore za to ciasto to nijak nie wychodzi. W zasadzie moje ciasto ma zawsze dwie funkcje : jedna "niby" do zjedzenia,a druga.. no coz moim ciastem na pizze mozna komus przywalic w leb i zabic... Taki placek twardy wychodzi.. I nie wiem od czego to zalezy,bo probowalam na rozne sposoby..
Moze kiedys znajde swoj ideal... hehe
W zwiazku z tym kupuje gotowe,ktore wcale nie jest zle (kupuje w migro gotowe we woreczku,ale to rozwalkowane tez moze byc). Zreszta zawsze mozna by bylo poprosic zaprzyjaznionego pana z pizzerii,co by nam takowe sprzedal (oczywiscie surowe...)
W paluchy mozna wsadzic wszystko co nam sie podoba,ja najczesciej robie z pomidorami suszonymi albo oliwkami (najczesciej wybieram te zamarynowane z czosnkiem i papryczka chilli).
Musimy kupic dwa ciasta na pizze. Do jednego wgniatamy posiekane suszone pomidory, do drugiego posiekane oliwki.
Potrzebna nam jeszcze bedzie maka,do dokladnego rozwalkowania (co by sie walek nie kleil i dziur w ciescie nie robil). Po rozwalkowaniu dzielimy ciasto na male paski okolo 1,5cm na szerokosci dlugosc okolo 6-7cm, a w zasadzie jak sie uda. Zawijamy na palcach i przyklejamy leciutko do papieru wylozonego na blache,wczesniej nagrzewamy piekarnik do okolo 220°C (zalezy tez jaka temperature mamy podana na opakowaniu). Kazdego palucha smarujemy roztrzepanym jajkiem i wkladamy blache z paluchami na okolo 10 min,trzeba uwazac i patrzec,aby paluchy sie nie spalily...
Przy zawijaniu paluchow mozna "wynajac" dzieci,bardzo chetnie nam pomoga,a jeszcze chetniej zjedza :P
Do paluchow mozna zrobic tez rozne dipy,ale o tym next time :)
Zycze swietnej zabawy :)

czwartek, 20 stycznia 2011

A moze by tak "strzelic baranka" ? :P



         Moi drodzy, dzis sobie popracujemy troche dluzej nad doskonala jagniecina. Przepis pochodzi z ksiazki,a jakzeby inaczej Jamie'go Olivier'a "Cook with Jamie ".
                            
                   http://www.jamieoliver.com/books/cook-with-jamie

Moja historia z Jamie jest juz dosyc dluga. Jego sie lubi albo nie. Ja go pokochalam od pierwszego zobaczenia "the Naked Chef". Byl to okres ,kiedy przestalam pracowac u jednej patronki,ktora byla BARDZO! wymagajaca i w kuchni musialam byc prawie jak Alain Ducasse,ale o nim kiedy indziej...
    Kiedy zobaczylam Jamie'go i jego sposob przyrzadzania jedzenia stwierdzilam,ze to jest to czego mi w tej chwili brakuje,mianowicie relaksu w kuchni! Na poczatku w zasadzie gotowalam tylko z jego programem lub dwoma ksiazkami, ktore mialam, w miare uplywu czasu- ksiazek zrobilo sie szesc i chyba mialam dosc.. W tej chwili czasem wydaje sie ,ze mi wyskoczy z lodowki...Bo Jamie jest wszedzie..A przynajminej byl.
Jednak do tej pory chetnie wracam do jego starych ksiazek, w ktorych mozna znalezc po prostu rarytasy. Jednym z nich jest jagnie w oberzynach ,ktore dzis sie nauczymy gotowac. Jest to dlugi i pracochlonny przepis ale efekt przebija wszystko!
A zatem do roboty!
                                               
                           Jagniecina w oberzynie



  • potrzebujemy okolo 2kg nogi z jagnieciny, mozemy ja zastapic dobrym kawalkiem szynki lub karkowki ze swini (to dla tych ktorzy nie maja dostepu do jagnieciny,bo albo jej nie ma albo ma cene z kosmosu..)
  • oliwa z oliwek
  • sol morska i swiezy pieprz
  • 2 duze oberzyny
  • 2 cebule pokrojone na lodki
  • suszone oregano okolo lyzki
  • swiezy rozmaryn



      Rozgrzac piekarnik do okolo 210°C. Nasmarowac jagnie oliwa,sola i pieprzem,wbic pare galazek rozmarynu , wylozyc na blache i piec okolo 30 min. Nastepnie pociac oberzyny w lodki okolo 4-5cm. Wrzucic do miski i wymieszac razem z cebula,oliwa,sola pieprzem i lyzka oregano. Zeby wszytko bylo ladnie "obrane" w przyprawy. Po okolo 30 minutach wyciagamy baranka i odlewamy tluszcz jaki wyciekl spod niego,wszystko zalezy od tego czy byl tlusty ,czasem nie trzeba. Dookola niego ukladamy oberzyny z cebula,tak jak na fotce i wkladamy z powrotem do piekarnika z tym ze ja zmniejszam ogien co by nie spalic od razu mieska z warzywami. I pieczemy okolo godziny. Musimy pamietac, ze mieso i oberzyny nalezy mieszac i dbac o nie,podlewajac odrobina wody,zeby wszystko bylo soczyste i mieciutkie,bo przeciez  "wiorow" nie bedziemy jesc...

                 W miedzyczasie zrobimy sos pomidorowy.

              Sos pomidorowy:

  • 2 zabki czosnku zmiazdonego
  • dobra wiazka natki pietruszki
  • 2x400g pomidorow z puszki
  • sol morska, swiezy pieprz
  • dobry jakosciowo ocet z czerwonego wina
  • 1 chilli (jak kto lubi)
  • 3 fileciki z anchois-sardele w oliwie (jak kto lubi)
  • dobra oliwa
         Na patelnie rozgrzewamy oliwe i smazymy przez minute czosnek (nie dluzej,bo bedzie gorzki i niedobry) razem z uwaga! posiekanymi ogonkami pietruszki,nastepnie dodajemy pomidory.
Do sosu dodajemy dobra lyzke octu (na oko) chilli,anchois,solimy i pieprzymy. Gotujemy na malym ogniu okolo 30 minut.



      Kiedy jagniecina sie upiecze,wyciagamy mieso do duzej miski i przykrywamy szczelnie folia przezroczysta. Zostawiamy na okolo 10-15 minut,mieso bedzie bardziej soczyste.
Jesli zostanie nam duzo tluszczu odlewamy powolutku,nastepnie dodajemy sos z pomidorow na blache i mieszamy bardzo delikatnie,zeby oberzyny sie nie "rozciapaly".Podgrzewamy blache na malym ogniu.
Dodac pietruszke i pogotowac na malutkim ogniu z 5minut.
Sos powinien byc w miare kwasny i w miare slodki, mozna dodac odrobine cukru. Jezeli juz mamy doskonaly sos,powinien miec konsystencje jak na zdjeciu na dole,dodajemy naszego baranka i posypujemy pozostala pietruszka. 



Jagnie wczoraj zaserwowalam razem pieczonymi ziemniakami...Palce lizac!
Ziemniaki obieramy,kroimy na lodki,gotujemy okolo 15 minut w lekko osolonej wodzie.
Nastepnie dodajemy malutkie kawalki masla i rozsypujemy na blache mieszajac aby maslo roztopilo sie na kazdym kawalku ziemniaka pieczemy na opcji grill okolo 20 minut a efekt jest na fotce :D


    BON APPETIT!

wtorek, 18 stycznia 2011

Vive le hummus!


     Dzis napisze krotko i zwiezle. Hummus jeden z najlepszych sosow jakie jadlam. Pochodzi on z Bliskiego Wschodu ,a glownie z kuchni libanskiej.
Tajemnica polega na tym,ze za kazdym razem sos wychodzi inaczej.. Wszystko zalezy od tego jakich uzyjemy proporcji. I tu wlasnie polega zabawa :)
Hummus podajemy ze swiezym chlebem ,ale najbardziej smakuje z ciepla pitta. Uzywam go tez jako dip do warzyw,glownie do marchewki pokrojonej w paseczki ,selera naciowego,pomidorkow koktajlowych, rzodkiewki,buraka itp.. Do miseczki mozemy podac cwiartki cytryny i lyzke oliwy,do smaku.
Mozna go jesc prosto z miseczki lub smarowac nim kanapki.
 Zycze smacznego :)

                  HUMMUS
  • puszka ciecierzycy (pois-chiches)
  • 2 lyzeczki tahihi (pasta sezamowa mozna najczesciej kupic w orientalnych sklepach, ewentualnie ze zdrowa zywnoscia) jezeli nie macie tahini, mozna ja zastapic olejem sezamowym (nie dodawac wtedy oliwy bo bedzie sam tluszcz brrr)
  • 2 zabki czosnku
  • 2-4 lyzeczki soku z cytryny
  • 2 lyzki oliwy
  • papryka slodka w proszku (jak kto woli i do woli)
  • kumin zmielony
  • sol,pieprz
  Odcedzic ciecierzyce ale zachowac "wode" z niej (jak kto chce-obrac ze skorek,ostrzegam zmudna i laboratoryjna robota....ale hummus ma wtedy konsystencje bardzo gladka) , wszystko wrzucic do blendera i mieszac na gladka mase,jesli nie chce sie mieszac dolac "wody" ktora nam zostala z ciecierzycy. Przelozyc do miski, przechowuje sie pod folia szczelnie zamkniety do kilku dni w lodowce.
Podawac z pitta,blinami,bagietka i oczywiscie warzywami,jakimi kto chce (ogorek  kiszony jednak nie wskazany :P)





poniedziałek, 17 stycznia 2011

Krolowa

             Jest mi niezmiernie milo,ze dostalam juz zamowienia na nastepne przepisy :)
W zwiazku z tym spelniam Wasza prosbe o jakas recepte na zimowa zupe.
Rzecz bedzie o Krolowej-Pomidorowej, ale nie o takiej zwyklej... Pomidorowa-Paprykowa.
Pomidorowa chyba jest najbardziej znana zupa w naszej polskiej kuchni. Moja siostra pytana jaka chce zupe na obiad zawsze,ale to zawsze odpowiadala: -Pomidorowa!! :)
Ja natomiast postanowilam zmienic troche jej smak i zawsze dodaje papryke,ktora bardzo lubie (to bedzie widac w sezonie letnim :))
Musze sie jeszcze raz wybrac na Wegry i posmakowac ichniejszych papryk. Jak glosi legenda nasiona papryki  zostaly wykradzione przez jedna z wegierskich branek z haremu. Papryka stala sie symbolem wegierskiej kuchni.
Ich  smak pamietam do dzis,kiedy wracalismy z wczasow z bagaznikiem zapelnionym paprykami a mama zabierala sie za wegierskie leczo :) Ale o nim za niedlugo :)
Zupa jest pyszna i grzeje mocno ze wzgledu na chilli z ktorym trzeba uwazac ;)


        POMIDOROWO-PAPRYKOWA 

  • 2 pomidory
  • 1 papryka czerwona
  • 1 cukinia
  • 1 marchewka
  • 1 cebula czerwona
  • 2 zabki czosnku
  • pol malutkiego chilli (ewentualnie szczypta suszonego)
  • sol 
  • pieprz
  • 2 lyzki wedzonej suszonej slodkiej papryki ( nie szkodzi,jesli nie jest wedzona )
  • suszona kolendra i kminek
  • koncentrat pomidorowy
  • 1 puszka pomidorow
  • i ja dodaje lyzeczke keczupu (wspaniale zakwasza zupe)
  • czasem dodaje ziemniaka,zeby ja "pogrubic"
    Podsmazyc na oliwie cebule na zloty kolor i nastepnie zalac woda ,wszytko skroic na kostki i wrzucic do garnka,gotowac okolo 40 minut w miedzyczasie przyprawic sola, pieprzem, papryka i ziolami. Jak nam zostanie udko z kurczaka albo jakas wolowinka z poprzedniego dnia mozemy wrzucic,zupa bedzie bogatsza.
Natomiast jesli chcemy chudsza wersje nie wrzucamy ziemniaka i nie smazymy cebuli, tylko wszystko hop do garnka,zagotowac i ja robie wziiiit mikserem (tym z jedna noga) i zupa gotowa. 
    Mam nadzieje, ze Krolowa was rozgrzeje tej zimy :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...